Balkon

This reading was recorded by Alessandro Mistrorigo at Phonodia LAB in Venice, Italy, on the 27th of February, 2014.

Read by Zenon Fajfer on 27 February 2014

Balkon

dla Pani H.N.

oparta o niewidzialne pianino
patrzy na

Balkon

na drzewo pijące prosto z rzeki
uśmiechając się do rozpieszczonej sikorki
śpiącej na ziarnku słonecznika

nad łóżkiem wisi okno w stylowej ramie
zimowy pejzaż z brzegami skutymi mostem
na którym widzi swą maleńką
----córeczkę
ze stosem kruchych bajek
----pod pachą
czytającą młodszemu
----koledze
o podwodnym pałacu błyszczącym w jej oczach
i cierpliwie tłumaczącą że wchodzenie na głęboką wieżę to nie jest bezpieczny pomysł

czy w tej szklanej skrzynce będzie dzisiaj ktoś
a może tamten młodzieniec zanuci
będziesz moją panią

chyba znowu jest zakochana
codziennie w kimś innym
a może w jednym i tym samym wciąż
tylko ja jestem
codziennie inna

ten mdły zapach sosen to zielone na talerzu
nie ma dziś apetytu na sosnowe igły

kim jest ten pan
pijący herbatę z tą moją
chyba córeczką
tak ślicznie się do niego uśmiecha
i ta herbata tak melodyjnie pachnie

ktoś puka

kolejny raz słuchają tego samego
wczorajszy dzień którego jeszcze nie znamy
i to ostatnie preludium
ale mi w piersiach gra

wyjdzie się upewnić czy to naprawdę jest
ona i czy drzwi są
dobrze zamknięte

kiedyś grała to z pamięci
jakąś godzinę temu we Lwowie
dopóki fortepian się nie ukrył
na dnie szafy ze stęchłym sianem

zatkać uszy
nie słyszeć tych stepujących kopyt
na ulicach brukowanych
dziecimi łbami

zaraz wracam do z Krakowa tylko
gdzie ja jestem
ta rzeka tak szybko pędzi za chwilę
wyskoczy z szyn nic nie widać za szybą
gdzie jest wyjście

azalie tak płomiennie kwitną
i ta smukła wytworna dama
w wazonie

jeszcze nie wszystko ostygło

usmażona byłaby smaczniejsza
ile Henryk Ósmy miał żon
w tym królestwie kangurów
z modnymi torebkami
choinek się chyba nie ubiera
pisze że wyjeżdżają nad ocean
rekiny też tam mają markowe
uzębienie

może w tej skrzyneczce już ktoś jest
i ten miły chłopiec znowu zaśpiewa
albo zapowiedzą

deszcz

sama miałaby ochotę śpiewać
tylko chwilowo nie może znaleźć słów
kiedy spałam pewnie wyszły do ogrodu

i tak zatańczyć
z floksami i chmurą astrów

takie piękne oczy twoja córeczka ma
kto w paszcze lwów za nią skoczy
temu je da
dzwoni ktoś

kim jest ten
to chyba tamten

chłopiec z deszczu
jak go kiedyś nazwała
w liście pięćset pięćdziesiątym piątym
do córki wygrzewającej się w słowie
z szarobłękitną w słońcu książwstążką
już mi się mylą te
słowiki

gdzie moja córunia jest
tydzień temu wyszła po świeże bułki
i dotąd nie wróciła
nie słychać jej
to takie niebezpieczne
samej chodzić po obcym
terenie

dzień dobry już jej nie widzieliśmy chyba z rok
prosimy pozdrowić tak przejmująco córka
recytuje powinna zostać aktorką
taki głos

piesek też jeszcze nie wrócił ze spaceru
i jego pan z głową w liczbach
to chyba on mi te listy numeruje
spacerując między muchomorami

trzeba zacerować to okno

wtedy nikt nas tu nie znajdzie nie przyjdą
nie przyj już śliczną córeczkę masz
połóżcie mi ją na piersi
jakie imię jej dasz

ciekawe co teraz dwa
czyta

czy tamta
w którym kolorze będzie jej ładniej
obie uszyłam dla niej
na całym świecie żadna dziewczynka
nigdy nie miała królewniejszej sukienki

już późno
tak wcześnie

taki piękny jasny dzień

----

ciekawe co
czyta
teraz

czas już wracać tylko gdzie my właściwie
jesteśmy zbyt jasno żeby coś zobaczyć
trzeba zgasić światło
tu i na bal
konie

nie będzie widzieć liter
litery nie będą widzieć jej

co teraz czy

pałac pło
nie

to nie

ptaków
śpiew

from Fabularie. Kultura: stan najnowszy, issue 1 (2013; Bydgoszcz, Poland), p. 39 with a leporello insert.

Share this Poem with your co-workers or friends